Kuchnia z IKEI. Warto?

Justyna

Justyna PISZE

Od dłuższego czasu zabierałam się za opisanie naszej przygody ze sklepem Ikea Swoją drogą przed sytuacją z zakupem kuchni, uwielbiałam ten sklep. Pamiętam jak w Katowicach wybudowała się Ikea, co to było za szaleństwo. Byłam zafascynowana tymi pięknymi wnętrzami, które wręcz krzyczały do mnie “kup mnie”! Wiele naczyń, akcesoriów kuchennych i tkanin posiadam z tego sklepu. Początkowo była zła i żałowałam, że zdecydowaliśmy się na zakup kuchni w Ikei, ale po miesiącu użytkowania.. zmieniam zdanie! 😉 A dlaczego? O tym przeczytacie poniżej.


Nasza przygoda ze sklepem IKEA zaczęła się od mieszkania, które zakupiliśmy razem z moim narzeczonym i trzeba było go urządzić. Nasza kuchnia jest spora, wymiarowa i posiada powierzchnię 12 m2 . Bardzo podobała nam się kuchnia w Ikea z linii Bodbyn. Jakościowo – bez zarzutów, cena też nie była aż tak przerażająco wysoka. Zdecydowaliśmy się na jej zakup razem z usługą wymiarowania i planowania kuchni. Koszt takiej usługi wyniósł nas 199 zł. Po tygodniu zjawił się Pan, który swoim sprzętem wymierzył kuchnię, kilka dni później wybraliśmy się do Ikei gdzie razem z pracownikiem planowaliśmy kuchnię. Do tej pory były wszystko ok, jednak w czasie planowania kuchni, pracownik sklepu “wrzucał” w nasz projekt wszystko co popadnie. Kiedy usłyszeliśmy cenę, myślałam że spadnę z krzesła, albo dostanę zawału 😀 Na koniec otrzymaliśmy od niego gotowy projekt zwizualizowany w kilku rzutach oraz  gotową listę zakupów, z którą wystarczyło udać się do kasy. Oczywiście my grzecznie podziękowaliśmy za plan i czym prędzej udaliśmy w stronę wyjścia.

 

 

W domu na spokojnie postanowiliśmy przejrzeć sobie projekt jeszcze raz. Odpaliliśmy program na stronie internetowej IKEI, który swoją drogą strasznie się ścina i bywa to wkurzające. Okazało się, że w projekcie było mnóstwo dodatkowych wewnętrznych szuflad, oświetleń itp. Po naszych zmianach, cena spadła o 50%! Następnie przez pewien okres doradzaliśmy się jeszcze pracowników sklepu co można zmienić, ulepszyć. W końcu natknęliśmy się na 5 pracownika z kolei, który był pierwszą osobą, która wiedziała co robi i doradziła nam, a nie chciała zedrzeć z nas jak najwięcej kasy. Pracownik ten zdziwiony był, że któryś z kolegów tak to zaprojektował. Okazało się, że przy zlewozmywaku moglibyśmy uszkodzić drzwi przy ciągłym otwieraniu, ponieważ nie było w jednym miejscu zaślepki. Kilka mebli zupełnie do siebie nie pasowała… W duchu tak sobie pomyślałam “Jak dobrze, że trafiliśmy na tego Pana!”. W końcu zdecydowaliśmy się po kilku przeróbkach zamówić kuchnię, ale to to nie koniec naszej przygody…

Dostawa ponad 160 elementów, dotarła do nas po 3 dniach od zamówienia kuchni. Czyli w sumie bardzo szybko i sprawnie. Panowie układali w mieszkaniu paczki w ekspresowym tempie. My po przeczytaniu różnych opinii na forach internetowych postanowiliśmy sprawdzać każdy numer na paczce, czy wszystko się zgadza. Robiliśmy to w 3 osoby razem z Panem, który zajmował się u nas wykończeniem mieszkania. Po jakimś czasie cyferki mieniły mi się w oczach, Panowie od transportu popędzali nas bo oni za to nie odpowiadają jeśli czegoś brakuje i oświadczyli, że mamy podpisać odbiór, bo oni chcą jechać dalej. Grzecznie ich zapytałam co w sytuacji, jeśli będzie brakować jakiegoś elementu. Pan się zlitował i podał mi numer do oddziału w Warszawie w razie braku jakiegoś elementu. No i żeby nie było tak pięknie, jednego elementu szafki zabrakło! 🙂 Nie czekając od razu pojechaliśmy do sklepu poinformować Panie w dziale reklamacji. Na jeden malutki element musieliśmy czekać 2 tygodnie. Całe szczęście, że kuchnia nie była montowana z dnia na dzień, bo wtedy byłby problem. Mogliśmy sobie pozwolić na czekanie, aż kurier dowiezie nam brakujący element.

 



 


 

Kuchnię montował nam Pan “złota rączka”, który tak jak wspominałam wykańczał nam całe mieszkanie. Szczęście, ze trafiliśmy na tak wspaniałego i sumiennego fachowca, któremu nie dawał spokoju plan kuchni. Rozrysował każdy mebel ołówkiem na ścianie i co się okazało? Brakuje 3 cm… gniazdka źle pomierzono i trzeba było wszystkie przesuwać. Musieliśmy zrezygnować z lodówki 2-drzwiowej i kupić lodówkę normalną z 1 drzwiami. W końcu udało się zamontować wszystkie meble, sprzęt oraz wyspę.

 

Minął miesiąc odkąd wprowadziliśmy się na nowe mieszkanie. Po tych kilku tygodniach nie żałuję, pomimo wielkiego stresu, że zakupiliśmy meble w Ikei. Są naprawdę solidnie wykonanie, każda szafka posiada cichy domyk, z blatu każda plama szybko schodzi. Do szczęścia brakuje nam jeszcze okapu i mogę piec bez końca! 😉 Jak Wam się podoba?

 


 

pobierz do druku


NAPISZ CO MYŚLISZ

Nie wahaj się, pisz śmiało! Krytykę przyjmujemy "na klatę" :) Odpowiadamy w ekspresowym tempie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  1. Gosia pisze:
    A podpowiesz co to za płytki są na ścianie? Jeśli dobrze widzę są matowe te cegiełki, dają bardzo ciekawy efekt. Przymierzam się do tej samej kuchni, a u Ciebie wygląda super!!! 🙂

    • Płytki ścienne są z Tubądzina, my kupiliśmy je w Obi i są naprawdę dobrej jakości 🙂

  2. Magda pisze:
    Wasza kuchnia jest tak piękna, że już trzeci tydzień siedzimy i myślimy jak to sprawnie przenieść na nasze 6m2 🙂

  3. patka pisze:
    Kuchnia piękna 😉
    Poproszę nazwę blatu oraz informację co to za płytki na podłodze- szukam podobnych 😉
    Pozdrawiam
    Patrycja

    • Dziękuję! 😉 Płytki w kuchni to płytki oktagonalne matowe czarno-białe, blatu niestety dokładnej nazwy nie pamiętam :/ Ale jest to imitacja betonu, kupiliśmy go w Ikei. Pozdrawiam
      Justyna

  4. Irma pisze:
    Nie pasie mi ta lodówka do całości
    Szkoda.. ze nie zabudowana pozdrawiam

  5. Joanna pisze:
    Cudna kuchnia! Miłego gotowania! 🙂

  6. GOLA pisze:
    Piękna kuchnia!!!Dobrze, że taka duża bo parapetówe zrobimy w kuchni!!!a rodzinka dużaaaaa……pozdramiam